Mleko od krowy, która ma imię, kupuje się w Polsce dziwnie trudno. Wiadomo, że gospodarstwo jest dwadzieścia minut od domu — tylko nie wiadomo które, czy sprzedaje osobom prywatnym i czy ktoś tam odbierze telefon. Zwykle kończy się na pytaniu w wiejskim sklepie i podpowiedzi: „no bo pani Kasia miała, ale już nie ma".
Od takiego szukania zaczął się ten rejestr. Dziś, 4 sierpnia, otwieramy go oficjalnie: 67 sklepów i gospodarstw, każde sprawdzone po dokumentach, a większość odwiedzona albo przepytana na wideo.
Zaczęło się od nas, potem zaczęli pytać znajomi
Najpierw chodziło o własną kuchnię. Podkarpacie, kilka gospodarstw w promieniu godziny jazdy, notes w telefonie: kto ma jaja, kto wołowinę, u kogo ser dojrzewa dłużej niż tydzień. Zwykła prywatna lista, jakich w Polsce są tysiące.
Problem pojawił się wtedy, gdy zaczęli pytać znajomi. Raz, drugi, dziesiąty. Przepisywanie tej listy w wiadomościach szybko przestało mieć sens, a co gorsza — część kontaktów się starzała. Ktoś zamknął sprzedaż, ktoś inny przeszedł na hurt i nie obsługiwał już pojedynczych klientów. Lista bez daty jest tylko wspomnieniem listy.
Potem zdrowie kazało szukać dalej niż Podkarpacie
Dieta zaczęła się liczyć bardziej, niż byśmy chcieli. Nietolerancje, wykluczenia, składy czytane literka po literce — i pytania, na które lokalny targ nie odpowiada. Skąd wziąć mąkę z jednego pola? Kefir bez dodatków? Kosmetyk o składzie krótszym niż paragon?
Wtedy okazało się, że mapa musi być większa. Nabiał z Beskidu Niskiego, zioła z Podlasia, miód z Warmii, mydła z gór — rzeczy, których nie znajdzie się w promieniu dwudziestu kilometrów od domu, a które ktoś w Polsce robi naprawdę dobrze. Rejestr obejmuje dziś 12 województw.
Rolnikom też jest ciężko, a to nie jest osobna sprawa
Im dłużej się szuka, tym wyraźniej widać drugą stronę tego rynku. Małe gospodarstwo konkuruje ceną z produkcją przemysłową, w której nikt nie stoi o piątej rano przy krowach. Wytwórca, który robi mydło na zimno przez sześć tygodni, sprzedaje obok firmy przelewającej gotową bazę z beczki. Klient nie widzi różnicy, dopóki mu jej ktoś nie pokaże.
To dlatego rejestr nie jest tylko wyszukiwarką dla kupujących. Jest też miejscem, w którym mała wytwórnia dostaje coś, czego zwykle nie ma: stronę, na której ktoś sprawdził jej deklaracje i to napisał.
Co dziś jest w rejestrze
Liczby na dzień otwarcia:
- 67 zweryfikowanych sklepów i gospodarstw, w tym 55 producentów i 12 dystrybutorów
- 42 miejsca ze sprzedażą na miejscu — do wielu można podjechać z koszykiem
- 37 miejscowości w 12 województwach, 55 punktów na mapie
- 9 kategorii głównych i 16 podrzędnych: od jedzenia i kosmetyków po dom, ubrania i rzeczy dla zwierząt
- 255 produktów opisanych w profilach
Pasieka Pucer pod Kętrzynem prowadzi ule od 1957 roku. Serowarnia Łemkowska w Gładyszowie robi sery z mleka własnych krów. Dary Natury w Korycinach mają ogród botaniczny i ponad trzydzieści lat ziołolecznictwa. Cztery Szpaki z Białegostoku warzą szampony w kostce o składach, które da się przeczytać na głos bez zadyszki. Wszystkie profile są w katalogu — z filtrami po tagu, kategorii i mieście, więc „kosmetyki naturalne Białystok" ma swój własny adres.

Jak sprawdzamy, zanim coś tu wejdzie
Ścieżka jest zawsze ta sama i ma cztery kroki: zgłoszenie, dokumenty, wizyta albo wywiad, wpis z datą weryfikacji. Sprawdzamy rejestry (CEIDG, KRS, MOL, certyfikaty), skład produktów i to, czy deklaracje trzymają się stanu faktycznego. Do sklepów wracamy nie rzadziej niż co 18 miesięcy — data ostatniej weryfikacji wisi na każdym profilu, żeby nikt nie musiał wierzyć nam na słowo.
Dwie rzeczy, które warto powiedzieć wprost. Wpisu nie można kupić: utrzymujemy się z oznaczonych linków afiliacyjnych, a prowizja nie decyduje o tym, kto przechodzi weryfikację. I wpis można stracić — przejście na dropshipping oznacza wypadnięcie z rejestru, bez dyskusji. Cała procedura jest rozpisana w manifeście, a zasady niezależności w o redakcji.
Najwięcej o wytwórcy mówi to, co robi, gdy nikt nie sprawdza. Właśnie dlatego wracamy.

Czego tu jeszcze nie ma
Rejestr ma 67 pozycji, czyli tyle, ile udało się rzetelnie sprawdzić do dziś. To mało i dobrze o tym wiemy — wolimy 67 sprawdzonych niż 600 przepisanych z internetu.
Nie ma cen: zmieniają się szybciej, niż jesteśmy w stanie je weryfikować, więc po cennik idziesz do sprzedawcy. Nie ma też ocen i gwiazdek — nie widzimy sposobu, żeby zrobić je uczciwie przy tej skali. Przy trzech adresach mamy współrzędne z dokładnością do miejscowości, nie do budynku; pinezka na mapie stoi wtedy w środku wsi i to poprawiamy.
Jeden krok na dziś
Wpisz swoje miasto w filtr lokalizacji w katalogu i sprawdź, co masz pod ręką — sporo osób znajduje pierwsze gospodarstwo w promieniu dwudziestu kilometrów od siebie. A jeśli znasz miejsce, które powinno tu być, zgłoś je. Zgłoszenie od klienta traktujemy dokładnie tak samo jak zgłoszenie od właściciela — obie ścieżki kończą się tą samą weryfikacją.
Ten tekst otwiera bazę wiedzy. Kolejne będą z konkretnych wizyt: co widzieliśmy w obórze, w serowarni i w mydlarni, i czego nie da się poznać z etykiety.
